Stygmaty

Ach, śmierdzi mi trupem – to tchórz w piersi chyba
Przegnił – Tak jak w oczach zdechły błyski woli,
Wiedzy i pewności, które teraz skrywa
Bagno, wytoczone z żył i jelit moich.

Niepotrzebna całkiem ofiara spełniona.
(Idźcie w niepokoju!) Jak tylko być może
Pustą – szklanką toast wznoszę za minione
Lata, życia, znaki, drogi na bezdroże…

Wciąż z tych samych tkanek mam zlepione gnaty,
A na nich jak żagiel – ciało rozpostarte – –
Tylko że Bóg umarł: zostały stygmaty,
Maskowane pudrem na rany otwarte.

(19.02.2011)