Rzekł Gilgamesz:
Mego snu słuchaj




Sen #8: Filadelfia

27.09.2012

I

Jak wiemy, Nowy Jork to stolica narkotyków. Mało kto może powiedzieć o sobie, że przemierzał w swym życiu ulice tego miasta, a nie próbował ćpać – a ani raz nie dał się skusić.

Nietrudno zgadnąć, co działo się, kiedy A. pojechała do Nowego Jorku na wymianę. Czy jednak można łatwo się z tym pogodzić, przejść nad tym do porządku dziennego? Jeden semestr spędzony w Stanach Zjednoczonych zrobił swoje. Dość powiedzieć, że A. wróciła w ciąży, z „brzuszkiem” tzw., z dzidziusiem w środku. Tutaj oczywiście potępiono zarówno jej zachowanie, jak i stan błogosławiony, a wszystko to, jak wiemy, przez narkotyki; no bo – czy mogła być w NY i nie ćpać? To skąd ta ciąża?

A. jest jednak innego zdania i postanawia oczyścić swoje dobre imię. Ciąża – owszem, ale nie przez narkotyki! Jak ta dziewczyna, niezależna i bystra, wygadana, a nawet bezczelna, ale jednak wrażliwa i czasami wręcz delikatna, dowiedzie swojej niewinności? Nadszedł czas, aby dorosnąć, aby wziąć sprawy w swoje ręce. A. przeprowadzi się do Filadelfii; tam, po latach, być może odszuka dowody na to, że wówczas – owej pamiętnej jesieni w Nowym Jorku – nie brała narkotyków.

II

Jest wieczór a ja wracam do domu, przemoknięty jak bezdomny pies. Teraz jest już ciemno, deszcz leje nieprzerwanie od wczesnego popołudnia. Zmarzniętą dłonią szukam po kieszeniach kluczy, tutaj pada, na klatce schodowej pali się światło.

Z piwnicy wychodzi staruszka. Na głowie na płasko położony ma czarny, wełniany sweter, rękawy opadają po obu stronach jej siwej głowy, golf zasłania czoło. Pod pachą trzyma owinięte w folię drewniane drzwi. Udało mi się dopasować klucz, wchodzę do środka, przytrzymując drzwi starej kobiecie, która wychodzi w noc.

– Ale zmokłam, hehe! – woła do mnie wesoło gdy mnie mija, bezzębne usta składają się w groteskowy uśmiech.

To akurat nie sen, to prawda.


Komentarze

Tak, możesz komentować bez logowania się - kliknij "Nazwa" i zaznacz pole "Wolę pisać jako gość".


comments powered by Disqus